UFC Vegas 37 – typy bukmacherskie

Wracamy do analiz po dwutygodniowej przerwie, oczywiście to że nie wrzucam typów na stronę, nie znaczy, że nic nie gramy (typy bukmacherskie MMA pojawiają się kilka razy w tygodniu na zamkniętej grupie). Zaczynamy od UFC – aż czternaście walk na karcie, do tego sporo wyrównanych zestawień, jednak w wielu już od dawna ma swoich dość wyraźnych faworytów).

Impa Kasanganay (9-1) vs. Carlston Harris (16-4)

Paradoksalnie spektakularna porażka Impy z walczącym na tej samej karcie Joaquinem Buckleyem mogła dać mu nowy impuls w dość krótkiej zawodowej karierze MMA. Pochodzący z Kongo zawodnik po tej przegranej zszedł z kategorii średniej do półśredniej, dając ostatnio popis swoich umiejętności na tle przeciętnego Sashy Palatnikova. Bez wątpienia jest to bardzo perspektywiczny zawodnik, który nie został jednak jeszcze przetestowany przez nikogo naprawdę solidnego. Myślę, że jego dzisiejszy rywal będzie właśnie takim testem. Carlston Harris do UFC trafił dość nieoczekiwanie, sprawiając jedną z największych tegorocznych niespodzianek w światowym MMA (kursy na jego wygraną chodziły w okolicach 9.00). Pochodzący z Gujany zawodnik poddał na łączonej gali UAE Warriors oraz EFC Saygida Izagakhmaeva, zdobywając tą wygraną kontrakt z UFC. Przechodząc już do meritum tego zestawienia celem Kasanganaya powinno być utrzymanie tego pojedynku na nogach, by nie znaleźć się pod swoim rywalem. Wydaje mi się to bardzo realne, ponieważ zawodnik Sanford MMA dysponuje dobrymi defensywnymi zapasami, dodatkowo wydaje się być mocniejszym fizycznie fighterem od Harrisa. Prawdopodobnie to on będzie dyktował warunki tego starcia, na nogach wydaje się być skuteczniejszym uderzaczem i nie wykluczam też tego, że to on będzie inicjował akcję zapaśnicze jak w walce z w/w Palatnikovem. cardio też raczej stoi po stronie Amerykanina. Reasumując, idę w kierunku Impy Kasanganaya, który najprawdopodobniej urwie wygraną na punkty.

Impa Kasanganay @1.93

Nate Maness (13-1) vs. Tony Gravely (21-6)

Gravely to dla mnie zawodnik, który może sporo zwojować w kategorii koguciej UFC. Reprezentant American Top Team po przegranym debiucie w organizacji z Brettem Johnsem odniósł dwa zwycięstwa, a szczególnie imponującym była ostatnia walka z Anthonym Birchakiem, gdzie wyglądał naprawdę kapitalnie. Ewidentnie zeszła z niego presja, którą widać było w starciu z Geraldo de Freitasem. Nate Maness wygrał dwie walki pod banderą UFC, jednak szału w moich oczach nie było – wymęczona wygrana z Johhnym Munozem oraz gilotyna na Luke’u Sandersie, który zakończył karierę nie jest dla mnie dużym wymiernikiem na tle Gravely’ego. Warunki fizyczne na korzyść starszego z Amerykanów, jednak Tony przerabiał już takiego zawodnika – patrz wspomniany de Freitas. Myślę, że zawodnik z Coconut Creek dobrze odrobi pracę domową i swoją konsekwentną pracą ugra tutaj decyzję na swoją korzyść – sportowo wydaje się być fighterem dużo bardziej przekrojowym.

Tony Gravely @1.50

Christos Giagos (19-8) vs. Arman Tsarukyan (16-2)

24-letni Ormianin uważany jest za topowego prospekta kategorii lekkiej UFC i według mnie Christos Giagos jest absolutnie idealnym przeciwnikiem dla jego pierwszej wygranej przed czasem w organizacji. Od czasów porażki z Islamem Makhachevem Tsarukyan mega się rozwinął i nie powinien mieć większych problemów z wygraną w tej walce, czuję tutaj skończenie przed czasem, myślę że to ten czas. Oczywiście nie skreślam Giagosa, jednak ma on szansę jedynie wyciągając jakieś poddanie, o co będzie moim zdaniem piekielnie ciężko. Znając bukmacherskie życie podpieram się podanym niżej typem – jest to oczywiście propozycja do gry tylko i wyłącznie w singlu.

Przetrwa do końca walki – NIE @2.25

Mandy Bohm (7-0) vs. Ariane Lipski (13-7)

Jestem nieco zaskoczony tymi liniami, bo patrząc na wcześniejsze kariery obu zawodniczek Ariane Lipski powinna być tutaj dość wyraźną faworytką, jest jednak jak jest i nic tylko się cieszyć. Niemka nie jest zawodniczką parterową, wywodzi się typowo ze sportów uderzanych, nie pokonała totalnie nikogo znaczącego, a patrząc na jej ostatnią walkę stoczoną w Bellatorze wygląda to na dalsze podbijanie rekordu Lipski. Ariane na stałe w American Top Team, dobre przygotowania, w praktyce porażka dzisiaj w nocy zwalnia ją z UFC, a jak widać organizacja nadal w nią inwestuje. Czysto technicznie to Brazylijka na nogach ma zdecydowanie więcej do zaoferowania, a patrząc na częstotliwość przyjmowania ciosów przez Bohm może to być gra do jednej bramki. Przypominam jednak, że w MMA kobiet nie takie cuda się już działy i polecam pomyśleć parę razy, zanim zagracie na byłą mistrzynię KSW – zawiodła nas przecież w UFC nie raz.

Ariane Lipski @1.83

Ion Cutelaba (15-6-1) vs. Devin Clark (12-5)

Podobnie do sytuacji Lipski wygląda aktualna pozycja Iona Cutelaby w UFC. Mołdawianin w ostatnich pięciu pojedynkach wygrał zaledwie raz i najprawdopodobniej przegrywając dzisiaj zostanie zwolniony z organizacji. Dostaje jednak rywala skrojonego idealnie pod siebie. Devin Clark to zapaśnik, który w stójce jest mizerny, nie ma ciosu i najpewniej jego jedyną bronią w płaszczyźnie kickbokserskiej będą niskie kopnięcia. Cutelaba dysponujący świetnym TDD nie powinien mieć problemu z utrzymaniem tego starcia na nogach i jeśli tylko choć raz podejdzie do swojej walki z głową, wygra to w cuglach. Wierzę, że będzie miało to miejsce właśnie dzisiaj i mołdawski Hulk utrzyma swoją pozycję w największej organizacji MMA na świecie.

Ion Cutelaba @1.67

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.