Bellator 271 – typy bukmacherskie

Świat mieszanych sztuk walki nie zwalnia, w ten weekend kilka ciekawych wydarzeń, również na polskim podwórku. Analizy zaczynam od Bellatora 271, który odbędzie się w nocy z piątku na sobotę, całkiem przyjemna karta walk, która powinna dać nam zarobić. Analiza pisana w czwartek, więc kursy w niektórych zdarzeniach mogą się różnić od podanych tutaj.

Mahmoud Fawzy Sebie (2-0) vs. Ethan Hughes (2-0)

Kartę walk Bellatora otworzy pojedynek dwóch niepokonanych fighterów, jednak nie ukrywajmy, faworyt jest tutaj jeden i jest nim zawodnik z Egiptu. Mahmoud Fawzy Sebie to rewelacyjny zapaśnik, wielokrotny mistrz Afryki i krajów arabskich, trenujący w American Top Team. Oglądałem jego rywala i nie ma co się jakoś mocno rozwodzić – Hughes parter może ma i przyzwoity, jednak stójki nie stwierdzono, nie zapowiada się więc na to, by był tutaj jakimś wielkim wyzwaniem dla Egipcjanina. Zaobserwowałem również trend na Bellatorze – zdecydowana większość walk rozpoczynających galę kończy się w dystansie i tak będzie również i tutaj.

Walka dotrwa do decyzji – NIE @1.29

Mahmoud Fawzy Sebie wygra w dystansie – TAK @1.43

Waldo Cortes-Acosta (3-0) vs. Mo DeReese (9-4)

Pojedynek w wadze ciężkiej, który do rozpiski wskoczył dosłownie dwa czy trzy dni temu, i w sumie jestem dość mocno zaskoczony tymi liniami. Na wejściu mieliśmy kursy w proporcjach 1.25/4.00, w tej chwili mamy zdecydowane spadki i w sumie nie dziwota. Potężnym faworytem był i nadal jest Cortes-Acosta, zawodnik, który wrócił w tym roku po trzyletniej absencji dwoma wygranymi nad przeciętnymi rywalami, jednak mierzy się z prawdziwym weteranem amerykańskich aren. Mo DeReese to uczestnik „The Ultimate Fightera”, który łącznie pod banderą WSOF i PFL stoczył osiem pojedynków. Skreślałem starszego z Amerykanów w jego ostatniej walce na PFL z Carlem Seumanutafą, gdzie DeReese zaprezentował się z naprawdę niezłej strony, wygrywając decyzją sędziów i przy okazji pokazując, że jest jeszcze w nim chęć i serce do MMA. Zapasy Cortesa-Acosty nie były dotąd przetestowane i „obawiam się”, że „Muscle” to wykorzysta. W tej walce przewiduję dwa scenariusze – Waldo szybko nokautuje DeReese’a lub Mo terroryzuje zapaśniczo swojego rywala, być może wygrywając starcie przed czasem. I do drugiego scenariusza jest mi bliżej. Pamiętajmy jednak, że to kategoria ciężka, gdzie może zdarzyć się dosłownie wszystko – w klatce zobaczymy przecież ponad 230 kilogramów.

Mo DeReese @2.60

Cody Law (4-0) vs. Colton Hamm (4-3)

Kurs biedny, jednak wydaje się być zwykłą formalnością. Cody Law to jeden z największych talentów w całej organizacji, wyśmienity zapaśnik, który trenuje z całą śmietanką w American Top Team, trzy z czterech walk wygrane przed czasem. Jego przeciwnik rzucony na pożarcie, wszystkie stoczone pojedynki zakończyły się przed czasem, z czego zaledwie jeden wyszedł poza pierwszą rundę. Nie ma co się tutaj zbędnie rozpisywać, bo inaczej niż w dystansie się to nie skończy.

Walka dotrwa do decyzji – NIE @1.19

Aaron Pico (8-3) vs. Justin Gonzales (12-0)

Uważany za jeden z największych talentów światowego MMA Aaron Pico pomału buduje swoją pozycję w Bellatorze. Nie ma co ukrywać, że amerykański zapaśnik został bardzo szybko rzucony na głęboką wodę, mierząc się z naprawdę mocnymi rywalami, jak na ówczesny etap kariery. Po porażce z Adamem Boricsem Bellator nieco sfolgował, organizacja zaczęła dawać mu słabszych rywali, co miało bez wątpienia dobry wpływ na rozwój Aarona. Pico po serii czterech imponujących zwycięstw dziś w nocy dostaje za rywala niepokonanego byłego mistrza LFA Justina Gonzalesa. Przeanalizowałem dość dobrze „J-Traina” i jestem wręcz pewny, że poniesie dziś pierwszą porażkę w zawodowej karierze. Rekord mocny, ale wystarczyły mi dwie jego walki, by stwierdzić, że nie poradzi sobie z Pico. Gonzales jest dość wszechstronny, jednak to wszystko – nie wyróżnia się w żadnym aspekcie walki i w moim odczuciu na Pico to zdecydowanie za mało. Jedynie lucky punch ratuje tutaj sytuację, jednak Aaron już to w karierze przerabiał i nie ma opcji, by dał się po raz kolejny na to „nabrać”.

Aaron Pico @1.29

Tyrell Fortune (11-1) vs. Linton Vassell (21-8)

Dla mnie w tym pojedynku dość prosta piłka – Fortune szybko kasuje Brytyjczyka, albo spuchnie w dalszej części walki i to Vassell przejmie inicjatywę w tej walce. Niepokoi mnie trochę aktualna waga Tyrella – Amerykanin wnosi na wagę blisko 10 kilogramów więcej w porównaniu do ostatniej walki z Mattem Mitrione. Linton to mega twardy gość i nie wydaje mi się, by dał się szybko znokautować mniej doświadczonemu przeciwnikowi. Druga runda w tej walce to dla mnie absolutny pewniak, ale standardowo powiem – przecież to waga ciężka i każdy typ należy brać na dwa.

W walce rozpocznie się druga runda – TAK @1.44

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.